Sonografie der SchilddrüseZapalenie tarczycy Hashimoto jest jedną z najczęstszych chorób typu autoimmunologicznego.

W przebiegu choroby nasz własny organizm zaczyna rozpoznawać tarczycę jako „wroga”, wysyłając przeciw niej przeciwciała i stopniowo ją niszcząc. Podobny mechanizm jest w przypadku wszystkich innych chorób autoimmunologicznych, co więcej – choroby te dość często współwystępują, co każe podejrzewać, że istnieje wspólny czynnik bądź czynniki, łączące je wszystkie. Niestety medycyna jest w przypadku tego typu chorób dość bezradna.
Generlanie choroby autoimmunologiczne „leczy” się niszcząc układ odpornościowy, przez co atak komórek odpornościowych na cały organizm jest mniej intensywny. W Hashimoto nie ma takiej potrzeby, gdyż bez tarczycy można żyć – pozwala się organizmowi ją niszczyć, podając jednocześnie syntetyczne hormony.

Teoretycznie choroba nie powinna być problemem – skoro wystarczy brać tabletki… niestety, praktyka dość mocno od tej teorii odbiega.

Układ hormonalny człowieka jest bardzo złożonym i precyzyjnym mechanizmem.

W przebiegu „leczenia” stosuje się dawki hormony tarczycy,  w zależności od wyniku badań chorego – i tak je zmienia, aby uzyskać optymalny rezultat.

Problem w tym, że dla każdego człowieka wynik badania, przy którym czuje się najlepiej, jest nieco inny, co więcej – dziesiątki czynników mogą go zmienić każdego dnia, inny wynik będzie dobry dla człowieka pod wpływem stresu, inny dla kogoś, kto ostatnio nieco więcej jadł.
Na dodatek tarczyca wytwarza cztery różne hormony regularnie, przez cały dzień, zaś tabletki zawierają jedynie ten jeden, syntetyczny, który bierze się raz dziennie.

W efekcie samopoczucie leczonych zawsze będzie gorsze niż ludzi, którzy mają w pełni zdrowe tarczyce, samoistnie regulujące poziom hormonów w organizmie. Ideałem jest zatrzymanie choroby i powstrzymanie ataku autoimmunologicznego – co jest też niezwykle istotne z innego powodu.
Choroby typu ,,auto- ” współistnieją ze sobą, mając prawdopodobnie mają wspólne przyczynę.  Powstrzymanie jednej zmniejsza ryzyko występowania innych, niekiedy nawet  dużo groźniejszych.  O wyleczeniu Hashimoto można mówić jedynie w przypadku pełnego powrotu do zdrowia, gdy chory nie musi brać ŻADNYCH leków.

Paradoksalnie można pokusić się o tezę, że największym zagrożeniem dla chorego jest… leczenie. Jeśli odpowiednio długo przyjmuje się syntetyczne hormony, dochodzi do zaniku tarczycy, na zasadzie „organ nieużywany zanika”. Jeśli tak się stanie – powstrzymanie choroby autoimmunologicznej nie przywróci już niestety zdrowia, do końca życia będzie trzeba przyjmować tabletki. Hashimoto jest prawie zawsze „sygnałem” tego, że coś mocno popsuliśmy… .

Niestety bardzo przykrym zjawiskiem jest to, że postępem nauk medycznych rządzi pieniądz, a nie dobro pacjenta. Nikomu nie opłaca się szukać przyczyn chorób, pieniądze idą na poszukiwanie nowych leków, najlepiej takich, które trzeba brać do końca życia. Przeglądając badania które prowadzi się nad chorobami autoimmunologicznymi nie sposób oprzeć się wrażeniu, że coś tu jest mocno nie tak. Nie podejmuje się prób znalezienia wspólnych mianowników, nie ma dociekania,  czy przyczyny należy szukać w diecie, trybie życia, czy problemem jest np. : zatrucie metalami ciężkimi.Nie ma zainteresowania niczym, co nie mogłoby w efekcie przynieść sprzedaży patentowanego, przynoszącego zyski leku – a ani dieta, ani zmiana trybu życia, ani też zaprzestanie spożywania toksyn nie niosą ze sobą takiej perspektywy. Są po prostu ignorowane.

Można porównać to do sytuacji, w które nauka zabiera się za analizowanie zjawiska umierania z pragnienia – wykonywane są setki, tysiące badań nad przebiegiem procesów na powierzchni błon komórkowych, aktywnością różnych limfocytów, zmianami poziomu neuroprzekaźników, napięciem mięśni gładkich tętnicy – wszystko, za wyjątkiem próby „a może dajmy choremu trochę wody?”.

Nikt nie wie, skąd biorą się choroby typu autoimmunologicznego, ale mają one kilka wspólnych mianowników, które pozwalają przypuszczać, że jest to zwykłe, banalne rozregulowanie organizmu, który z jednej strony pozbawiony jest niezbędnych do autoregulacji składników odżywczych, z drugiej – atakowany zaburzającymi jego naturalną równowagę czynnikami. Człowiek jest bowiem doskonałym, samoregulującym się mechanizmem.

Oznacza to, że potrafi dostosować się do bardzo wielu czynników. Ale musi być spełniony jeden warunek. Musiał w czasie ewolucji mieć z tymi czynnikami kontakt.
Im częściej spotykało nas dane „zagrożenie”, tym lepiej sobie z nim radzimy.
Dobrym przykładem jest ilość pożywienia – praktycznie zawsze mieliśmy go zbyt mało. Dlatego bez najmniejszym problemów jesteśmy sobie w stanie poradzić z głodem. Ale gdy otacza nas nadmiar pokarmu, bardzo często nie potrafimy się powstrzymać – i cała nasza inteligencja, całe tysiące lat kształtowania się kultury nie powstrzymują nas przed obżarstwem. Nie mamy naturalnego mechanizmu obronnego i obżarstwo nas zabija.
Podobnie brak ruchu,. Człowiek jest w stanie biegać dłużej niż jakiekolwiek niemal zwierzę na ziemi. Okazuje się bowiem, że siedzenie jest  niemal równie szkodliwe jak palenie papierosów !

Prawdopodobnie gdzieś tutaj kryje się zagadka epidemii choroby Hashimoto.
Pojawił się w naszym otoczeniu szereg czynników, które nigdy wcześniej nie występowały – nadmiar jedzenia, brak ruchu i słońca, ogromna ilość złożonych, nie występujących w naturze toksyn, syntetyczne hormony w jedzeniu…
Nasze organizmy  nie radzą sobie z tym.  Ten niesamowicie precyzyjny mechanizm jakim jest system odpornościowy w końcu zostaje całkowicie rozregulowany.

Aktywność fizyczna

Tu pojawia się problem, bo większość ludzi słysząc „idź pobiegać albo cię zastrzelimy” – powie „strzelajcie!”.
Niestety, bez zmiany, chociażby drobnej w tej dziedzinie – niewiele się osiągnie.
Najistotniejsze będzie zmniejszenie czasu, który spędza się siedząc. Siedzenie jest jedną z najbardziej niezdrowych czynności, którą można porównać wręcz z paleniem tytoniu – co więcej, czas spędzony na siedzeniu jest tam samo zabójczy dla osób, które regularnie zajmują się sportem (1)(2)(3).
Ustalono, że odpowiada za to zatrzymanie wydzielania enzymów rozkładających tłuszcze (4) – po spędzeniu pewnego czasu nieruchomo w praktyce całkowicie znikają one z organizmu.
Lekarstwo na to jest banalnie proste – co jakiś czas robić przerwy na ruch. Nie trzeba dużo, starczy przez kilkadziesiąt sekund poskakać, aby poziom enzymów skoczył na bardzo wysoki poziom.
Cztery – pięć takich przerw w ciągu dnia to dosłownie 5 minut treningu dziennie, a dla zdrowia będzie to miało więcej znaczenia, niż gdybyśmy codziennie 2 godziny poświęcali na bieg.
Ideałem by było wykonywanie pracy na stojąco – co jest wystarczająco dużym wysiłkiem dla naszego organizmu. Oczywiście istotne są wszelkie inne aktywności sportowe, z których chyba najzdrowszą jest zwykła siłownia. W jednym z badań okazało się, że siła mięśni jest doskonałym wskaźnikiem ryzyka – zmierzono siłę z jaką ludzie są w stanie ścisnąć przyrząd pomiarowy.
Okazało się, że najsłabsi mieli najmniejszą szansę przeżycia następnych 30 lat, najsilniejsi – największą (5).
Nie zdajemy sobie sprawy, jak potęzny impet na stan zdrowia ma to, czy jesteśmy aktywni fizycznie. Nie tylko brak ruchu jest bardzo dużym czynnikiem ryzyka wystąpienia chorób autoimmunologicznych u ludzi, ale co najważniejsze – zmuszenie zwierząt laboratoryjnych do aktywności spowodowało, że nie rozwinęła się u nich sztucznie wywoływana choroba autoimmunologiczna (6).

Dieta

Z oczywistych względów nie można takich badań przeprowadzić u ludzi, ale statystyki każą podejrzewać, że efekt byłby identyczny. Bardzo złożoną rzeczą jest dieta i – co z tego wynika – toksyny i metale ciężkie, dostające się do naszego organizmu. Swego czasu prowadzono ciekawe (chociaż nieetyczne) eksperymenty na szczurach. Ustalono dawkę rtęci, która zabijała 1% populacji, co setnego szczura. Ustalono też eksperymentalnie dawkę ołowiu, która zabijała 1 szczura na 100. Trzecia grupa zwierząt dostała obie dawki – rtęci oraz ołowiu – jednocześnie.
Teoretycznie powinny paść dwa zwierzaki na sto. Jednak efekt synergii toksyn był tak silny, że padły wszystkie (7).
Często słyszymy, że dana toksyna która znajduje się w pożywieniu, w wodzie, w powietrzu – nie zaszkodzi nam, ona wywoła raka u 1 osoby na 100 000. No dobrze, ale jeśli takich toksyn jest w sumie tysiąc? Razem mogą wywołać raka u co setnej osoby, a jeśli wystąpi efekt synergii?
A co z otaczającymi nas toksynami, które wywołują raka u co dziesiątego człowieka albo i częściej – na przykład z dymem tytoniowym?
Niewiele można zrobić w celu uniknięcia tego, co fruwa w powietrzu czy pływa w wodzie. Można jednak znacząco zredukować ilość toksyn z pożywienia.
Często słyszy się, że rośliny zawierają mnóstwo chemii „którą są pryskane”. Nic bardziej błędnego. W badaniach okazało się, że zaledwie 10% herbicydów i pestycydów (toksycznych środków ochrony roślin, które podejrzewa się o wywoływanie chorób autoimmunologicznych (8)) dostaje się do naszego organizmu na skutek spożywania owoców i warzyw. 90% z nich to efekt spożywania… mięsa.
Zwierzęta kumulują w swoich organizmach wszystko, co zjedzą, a szczególnie mocno dotyczy to najbardziej niebezpiecznych z toksyn – tych, które dostając się do organizmu zwierzęcia (a więc i człowieka) już go nie opuszczają.

Wiadomo jednak, że najzdrowsze narody na świecie mają dietę zawierającą największą ilość złożonych węglowodanów (Japonia, Chiny), zaś największe ryzyko chorób i najkrótszą średnią życia – wbrew krążącym gdzieniegdzie w internecie mitom, Eskimosi.
Prawdziwym zaś przełomem były badania dra Ornisha, które wykazały, że dieta w zasadzie całkowicie eliminująca tłuszcz nasycony, w której głównym źródłem energii były złożone węglowodany, cofa chorobę serca, znacznie poprawia stan zdrowia chorych na cukrzycę częściowo cofając chorobę, a także cofa (!) początkowe stadia raka (10)(11)(12).
Na żadnej innej diecie nie odnotowano takich sukcesów – często co prawda słyszy się opowieści o cudownych uzdrowieniach, ale jakoś nigdy nie ma do tego dołączonej dokumentacji medycznej.
Można podejrzewać, że skoro jakiś model odżywiania ma tak doskonale efekty przy praktycznie wszystkich innych poważnych chorobach cywilizacyjnych, sprawdzi się również przy chorobach typu auto.

Stres

Ciągle jesteśmy też narażeni na dużo, dużo większy stres, niż nasi przodkowie. Teoretycznie nic nam już nie grozi – za rogiem nie czai się tygrys, przechodzący człowiek nie ma w ręku maczugi którą rozbije nam głowę. Ale nasza podświadomość tego nie wie. Jesteśmy bombardowani milionem bodźców, nasz umysł się przeciąża. Co gorsza, jesteśmy ciągle narażeni na sztuczne światło, co rozbija nasz rytm biologiczny.

Wynika z tego, że musimy sobie uświadomić , jakimi metodami najlepiej walczyć ze stresem.

Medytacja, sen

Warto obok innych, poznać kilka prostych technik relaksacyjnych. Jedną z najlepszych jest zajmująca 15-20 minut dziennie progresywna relaksacja mięśniowa Jacobsona.Bardzo dobrze też działa medytacja.

Na pewno,  nie wolno nie docenić nam-  roli snu !  Pozbawiając się go, skracamy sobie życie nawet o kilkanaście lat. Brak snu wyrządza więcej szkód, niż  palenie papierosów! Oczywiście ciężko tutaj o doskonałe rady. W życiu bywa różnie. Jednak naprawdę warto zastanowić się, czy imprezka albo rozmowy na facebooku są warte poświęcania dla nich naszego zdrowia.

Wszystkie powyższe „sztuczki” mają zasadniczą wadę – wymagają od nas zaangażowania i aktywności. To jest wbrew pozorom bardzo trudne. Każdy z nas ma tylko określoną dawkę „siły woli” którą może poświęcić na różne aktywności. Można zarabiać dużo pieniędzy, ale już nie starczy tej wewnętrznej energii na naukę gry na pianinie. Można się na pianinie nauczyć, ale co z marzeniem wspięcia się na Everest?
Jeśli zaczniemy robić nagle bardzo dużo rzeczy, szczególnie tak wymagających jak zmiana nawyków żywieniownych i wyuczenie się całej nowej kuchni, bardzo szybko się zniechęcimy – albo zrezygnujemy z czegoś innego.
Układając terapię pozwalającą przełamać chorobę, podstawą powinien być wybór takich metod, które dają stosunkowo duże efekty, przy jednocześnie stosunkowo małym zaangażowaniu.
I tutaj z pomocą przychodzą – suplementy diety.

Suplementy diety

 

Wysokiej jakości i pochodzące z dobrego źródła witaminy i minerały doskonale  uzupełniają  niedobory pokarmowe, co ma często potężny wpływ na przebieg schorzeń. Ważne by pochodziły ze sprawdzonego źródła! Obecnie te najbezpieczniejsze na rynku to min.: mitoceutyki. Są to substancje mitochondrialne, które badane pod kątem oddziaływania na mitochondria komórkowe oraz dzięki temu na cały organizm. Wykazują one najwyższy stopień czystości oraz bezpieczeństwo stosowania.  Prawidłowo stosowana suplementacja, dieta mogą stać się prawdziwym przełomem w terapiach chorób z autoagresji.

Największym problemem osób chorujących na hashimoto jest krytyczny poziom witaminy D3.

Witamina  D3

Jest ona produkowana przez skórę pod wpływem słońca, źródła z pożywienia są praktycznie bez znaczenia dla człowieka. Niestety, odpowiednie widmo promieni świetlnych dociera do nas jedynie latem i do tego w południe, gdy większość ludzi przebywa w pracy bądź w szkole. W efekcie nie dość, że każdy ma niedobory w zimie, to co gorsza, część z nas również latem. 92% chorych na Hashimoto ma zbyt niski poziom (13), co prawda w przypadku tego typu schorzeń ciężko o jednoznaczną odpowiedź co je wywołuje, ale naukowcy uważają, że właśnie niedobór D3 gra tutaj bardzo dużą rolę – dlatego powinno się ją suplementować zarówno w celu zapobiegania chorobie, jak i w celu zmniejszenia aktywności już istniejącej (14)(15).
Dr Richard Shames, autor dwóch znanych książek które zmieniły życie wielu chorych na niedoczynność tarczycy (niestety, nie ukazały się w języku polskim) uważa, że osoby z niedoczynnością tarczycy koniecznie powinny doprowadzić poziom D3 powyżej 50 ng/ml (czyli znacznie wyżej, niż w Polsce uważa się za normę), dopiero wtedy czują się naprawdę dobrze, a niejednokrotnie mogą w ogóle zrezygnować z syntetycznych hormonów.
Co więcej, twierdzi on, że przy niedoborze witaminy D3 terapia hormonalna mija się z celem – hormony nie są w stanie spełniać swojej funkcji, chociaż testy z krwi wykazują, że mamy dobry ich poziom.
Witamina D jest niezbędna do ich aktywacji wewnątrz komórki, bez niej będziemy mieć objawy niedoczynności nawet wtedy, gdy wszystkie pozostałe badania lekarskie wychodzą w normie (16).
Istotne jest stosowanie odpowiednio wysokich dawek – około 2000 IU w miesiącach z dużym nasłonecznieniem jeśli nie mamy okazji złapać tego słońca w południe, 4-6 tysięcy zimą. Wmawia się nam, że dorosłemu człowiekowi wystarczy 200-400 IU dziennie, co jest totalną bzdurą – żadne badanie nie wykazało skuteczności takich dawek, więc jest to wartość wzięta z sufitu.
Co więcej, identyczną dawkę zaleca się ważącemu kilka kilogramów niemowlakowi, zaś ciało dorosłej osoby potrafi wytworzyć nawet 20 000 IU w ciągu kilkunastu minut opalania się!
Wszystkie badania wykazujące skuteczność suplementacji D3 stosowały dawki przynajmniej 2000 IU dziennie, jeśli lekarz wmawia wam, że prawidłowa dawka jest niższa – zmieńcie lekarza.
Niekiedy można spotkać się z argumentem „przecież suplementy są sztuczne, nie jesteśmy stworzeni do ich zażywania, jak to możliwe że ewolucja o tym nie pomyślała”. Wystarczy jednak wyjść w zimie poza bezpieczny teren sztucznego domu, zdjąć sztuczne ubranie – i bardzo, bardzo szybko doceni się zalety sztucznych dodatków w życiu.
Witaminy D3 nie trzeba suplementować tam, gdzie nie trzeba stosować sztucznych dodatków takich jak ubrania czy centralne ogrzewanie. Nie jesteśmy stworzeni do życia w Polsce, niestety. Dostosowaliśmy otoczenie do naszych potrzeb, dzięki czemu nie zamarzamy, ale nie jest to dostosowanie doskonałe. Ma ona także szereg innych zalet, sprawiających, że w zasadzie każdy powinien ją uzupełniać przynajmniej w zimie. Jest to jedna z najlepszych rzeczy, które można zrobić dla zdrowia – a przy okazji jedna z najprostszych, gdyż sprowadza się do połknięcia jednej tabletki dziennie.
Dla przykładu, badania wykazały, że suplementując, można zmniejszyć ryzyko raka około dwukrotnie (39)(40)(41).
Podobny efekt suplementacja wywiera na ryzyko rozwoju schorzeń autoimmunologicznych (17)(18) czy astmy (19)(20).
W zasadzie prawie każde badanie w którym bada się związek między niedoborami witaminy D a schorzeniami „cywilizacyjnymi” wykazuje, że jest przynajmniej jedna z przyczyn. I czemu się dziwić, jeśli niedobory jakiejś witaminy stają się powszechne, równie powszechne stają się choroby które z tego wynikają.
A jako że niedobory witaminy D zaczeły się pojawiać masowo kilkadziesiąt lat temu, można też przypuszczać, że znaczne zwiększenie występowania pewnych chorób w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ma z tym związek.

Kwasy omega 3

Każdy zapewne słyszał o omega 3. Dla osób interesujących się zdrowiem nie jest zapewne tajemnicą, że przez ostatnie lata bardzo mocno zwiększyła się konsumpcja omega 6, a spadła omega 3. Jest to o tyle istotne, że te dwa składniki odżywcze są w naszym ciele w równowadze – nadmiar jednego powoduje spadek drugiego i vice versa.
Każda jedna komórka w naszym ciele jest otoczona błoną, która składa się właśnie z tych kwasów tłuszczowych – możliwe jest, że to właśnie przestawienie proporcji odpowiada za to, że nasz układ odpornościowy czasem wariuje i nie rozpoznaje naszego własnego ciała.
A może chodzi o to, że omega 6 mają działanie prozapalne i ogólnie prowokują organizm do „nadreakcji”, podczas gdy omega 3 wyciszają i regulują nasze komórki odpornościowe?
Pewne jest jedno – suplementacja omegami zmniejszyła aktywność tocznia układowego dwukrotnie (21), co jest wynikiem fenomenalnym przy tej strasznej, nieuleczalnej chorobie.
Jeszcze większy sukces odniesiono przy autoimmunologicznym reumatoidalnym zapaleniu stawów – niemal trzy czwarte chorych miało remisję choroby (22)!
Te wyniki pokazują, jak bardzo istotne są te kwasy tłuszczowe przy wszelkiego rodzaju zaburzeniach autoimmunologicznych.
Skuteczna dawka wynosi około 2100 mg EPA dziennie.


Trzeba też oczywiście uwzględnić szereg innych prozdrowotnych efektów suplementacji – z których najwazniejsze to znaczne zmniejszenie ryzyka rozwoju nowotworów i spowolnienie wzrostu już istniejących (23)(24)(25)(26), a także redukcja ryzyka rozwoju chorób serca (27)(28)(29)(30).
Niezwykle ważne jest, aby unikać ryzyka wprowadzenia do organizmu metali ciężkich, które mogą uszkodzić tarczycę i zwiększyć ryzyko chorób autoagresywnych – dlatego suplement powinien być uzyskan z drobnych ryb z połowów dalekomorskich (z tego samego powodu nie jest wskazane spożywanie ryb). Popularny olej lniany może być niestety niewystarczający, jako że organizm musi przerobić go na aktywne formy, występujące w organizmach ryb – a zdolność do tej przemiany jest mocno upośledzona u osób chorych.

Selen

Selen jest pierwiastkiem, którego w Polsce jest dość mało, przez co niedobory są dość powszechnie spotykane (31). Jest on bardzo istotny z dwóch powodów.
Pierwszy to wspomaganie samej pracy tarczycy, bez niego nieaktywny hormon FT4 nie zostanie zamieniony w jego aktywną formę FT3 (32), zaś działanie chroniące ten narząd jest na tyle silne, że sama suplementacja tylko selenem może niekiedy całkowicie wyleczyć autoimmunologiczne schorzenie tarczycy, a bardzo często zmniejsza natężenie choroby (33)(34).
Drugi powód, to usuwanie metali ciężkich z organizmu, zwłaszcza rtęci i ołowiu (35)(36)(37) – nie trzeba chyba tłumaczyć, jak istotne jest odtrucie naszego ciała gdy mamy do czynienia z chorobą wynikającą z autoagresji. Kto wie, czy to nie ten właśnie mechanizm odpowiadał za cofnięcie się Hashimoto u niektórych badanych? Terapeutyczna dawka wynosi 200 mikrogramów.
Nie można zapominać o innych zaletach selenu – znacząco zmniejsza on ryzyko rozwoju choroby Parkinsona (38)(39), jest też bardzo wyraźny związek między niedoborami a chorobą Alzheimera (40), stwardnieniem rozsianym (41) i depresją (42). chroni przed nowotworami (43)(44)(45) a także wszelkimi chorobami wirusowymi (46)(47)(48)(49)(50).

Cynk

Kolejnym ważnym suplementem jest cynk. Nie ma on bezpośredniego wpływu na przebieg samego schorzenia autoimmunologicznego, ale jest niewykle istotny dla zachowania prawidłowej pracy tarczycy – co pozwala uniknąć stosowania sztucznych hormonów. Występuje tutaj podwójna zależność – bez cynku tarczyca nie jest w stanie tworzyć hormonów, zaś bez odpowiedniego ich poziomu – organizm nie jest w stanie przyswajać cynku (51). Często zdarza się, że klinicznie potwierdzona niedoczynność jest tak naprawdę niedoborem tego pierwiastka i po jego uzupełnieniu, wszystko wraca do normy (52)(53).
Szczególnie dużą uwagę powinno się na niego zwrócić, jeśli jednym z objawów choroby tarczycy jest wypadanie włosów.
Standardowe testy na stężenie cynku we krwi niewiele nam powiedzą – liczy się to, ile mamy go wewnątrz komórek, a badania które to wykażą są dość drogie i mało które laboratorium w Polsce je wykonuje. Najpewniejszą metodą jest stosowanie suplementów i obserwacja reakcji organizmu – w przypadku dużej poprawy stanu zdrowia, można przypuszczać, że niedobór był bardzo głęboki.
Wtedy powinno się stosować długotrwałą, nawet wielomiesięczną suplementację dużymi dawkami, gdyż dopiero to pozwala na wysycenie wszystkich komórek w organizmie i zgromadzenie zapasu pozwalającego utrzymywać wysoki poziom we krwi nawet, gdy przez jakiś czas mamy nie najlepszą dietę.
Dawka powinna wynosić około 15 mg dziennie
, więcej jeśli podejrzewamy głębokie niedobory – ale dawki rzędu 30 mg nie powinny być stosowane dłużej niż 2 miesiące, aby uniknąć ryzyka obniżenia ilości miedzi w organizmie.
Jak w przypadku wszystkich niemal witamin i minerałów, niedobór ma poważne konsekwencje zdrowotne dotykające nie tylko tarczycy, zaś jego uzupełnienie – przynosi bardzo duże korzyści zdrowotne.
Dlatego też suplementacja jest niezwykle ważna u osób z niedoczynnością – na szali jest wtedy nie tylko samopoczucie, ale może nawet życie.
Najsilniejszy wpływ można zaobserować przy nowotworach – tutaj osoby z wysokim poziomem w organizmie mają kilkukrotnie (!) niższe ryzyko zachorowania (54)(55)(56).
Bardzo wyraźnie też widać związek między cynkiem a odpornością, bez niego organizm po prostu nie jest w stanie skutecznie zwalczać infekcji (57)(58).

Witamina B12

Niedobór witaminy B12 jest powszechny u osób z niedoczynnością tarczycy – cierpi na niego aż 40% chorych (59). Jest to podstępna przypadłość, gdyż nie daje zbyt wyraźnych objawów.
Dopóki poziom nie spadnie wyjątkowo drastycznie, chory będzie jedynie odczuwał lekkie zmęczenie, miał osłabioną pamięć i lekką depresję.
To, czego nie czujemy, to zwiększony poziom homocysteiny – rośnie ona, gdy B12 brakuje w organizmie.
W jednym z badań jej wzrost o 5 umol/litr, czyli tyle o ile może się zwiększyć z powodu braku B12 (61), równał się zwiększeniu ryzyka śmierci o 49%, na co składało się 50% zwiększone ryzyko śmierci z powodu chorób serca, 26% zwiększone ryzyko zgonu na raka, a także zwiększenie o 104% ryzyka śmierci z innych powodów (60).
Jako że homocysteina będzie głównym problemem, powinno się tak dobrać suplementy, aby możliwie szybko zbić jej poziom – dodatkowo powinno się stosować biotynę, witaminę B6 i kwas foliowy, gdyż wszystkie one są niezbędne aby organizm mógł neutralizować homocysteinę.

Karnityna

Jeden z bardziej kontrowersyjnych suplementów to karnityna. Znana głównie jako środek wspomagający odchudzanie (gdzie zresztą nie działa zbyt dobrze), odgrywa niebagatelną rolę przy wspomaganiu pracy tarczycy na poziomie komórki.
Jest absolutnie niezbędna przy nadczynności tarczycy, gdzie – jak się przypuszcza – blokuje hormony na poziomie komórki (62).
Ale czy powinno się ją brać przy niedoczynności? Jej poziom w organizmie jest wtedy dość mocno obniżony (63), co może mieć szereg negatywnych konsekwencji.
Karnityna bardzo dobrze zabezpiecza między innymi przed chorobami układu krążenia (64)(65) i rakiem (66)(67).
Obecnie trwa badanie kliniczne wpływu suplementacji na przebieg niedoczynności (68), póki się nie skończy, każdy sam musi podjąć decyzję, czy zabezpieczenie się przed chorobami mogącymi wyniknąć z niedoborów karnityny przeważa na szali kosztów i korzyści ewentualne zmniejszenie aktywności tarczycy (które zresztą powinno minąć zaraz po odstawieniu suplementu).

Stowarzyszenie Medycyny Mitochondrialnej poleca:

L-karnityna_MSE
Zobacz w sklepie

L-karnityna MSE

 

 

Postać winianu l-karnityny jest doskonale przyswajalna i zapewnia natychmiastowe wysycenie organizmu...

Zobacz w sklepie
Witamina_D3_MSE
Zobacz w sklepie

Witamina D3 MSE

 

 

W 100% naturalna witamina D3 izolowana z lanoliny (wosku
zwierzęcego znajdującego się w owczej wełnie) - wytworzona pod wpływem słońca - dzięki temu 70% lepiej przyswajalna niż inne formy.

Zobacz w sklepie
Selen_MSE
Zobacz w sklepie

Selen MSE

 

 

Naturalny preparat w postaci L-Selenometioniny pozyskany z mikroalgi spiruliny platensis...

Zobacz w sklepie
Witamina_B12_MSE-2
Zobacz w sklepie

Witamina B12 MSE

 

 

Metylokobalamina w kompleksie B6, biotyny i kwasu foliowego

Zobacz w sklepie
Cynk_MSE
Zobacz w sklepie

Cynk dwuwartościowy MSE

 

 

Naturalny preparat pozyskany z mikroalgi spiruliny platensis i uzupełniony o jej właściwości...

Zobacz w sklepie
EnzOmega_MSE
Zobacz w sklepie

EnzOmega MSE

 

 

Zawiera kwasy omega 3 w idealnych proporcjach, proces destylacji molekularnej zapewnia najwyższą...

Zobacz w sklepie
1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19346988
2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20577058
3. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23461028
4. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3404815/
5. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17398228
6. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22569066
7. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/731728
8. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15468355
9. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/4166636
10. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9863851
11. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16094059
12. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18559852
13. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21751884
14. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24563883
15. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23894780
16. http://thyroid.about.com/b/2010/09/30/vitamin-d-important-thyroid.htm
17. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20494325
18. http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0055275
19. http://ajcn.nutrition.org/content/early/2010/03/10/ajcn.2009.29094.abstract
20. http://www.jpeds.com/article/S0022-3476(09)01290-6/abstract
21. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17875549
22. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17014011
23. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17720953
24. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18203887
25. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16899616
26. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16888035
27. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16301356
28. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2571009
29. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10465168
30. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7911176
31. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11934251
32. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9096850
33. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11932302
34. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23046013
35. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/996880
36. http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1600-0773.1983.tb01863.x/abstract
37. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1367848/
38. http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1468-1331.1995.tb00102.x/abstract
39. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12558963
40. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19948078
41. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/961380
42. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22500660
43. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23878355
44. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22736377
45. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8971064
46. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10604206
47. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9104578
48. Hurwitz BE et al. Suppression of human immunodeficiency virus type 1 viral load with selenium. A randomised controlled trial. Arch Int Med 167: 148-154, 2007.
49. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21740621
50. http://www.keepthefaith1296.com/parkinsons/the-possible-role-of-selenium-concentration-in-hepatitis-b-and-c-patients-MjI0MjE3MTU=.htm
51. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3746228/
52. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10201332
53. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2142391
54. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3518236/
55. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19235036
56. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15713965
57. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21352302
58. http://www.bmj.com/content/324/7350/1358
59. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18655403
60. http://ajcn.nutrition.org/content/74/1/3.full
61. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15939916
62. http://www.lef.org/magazine/mag2007/dec2007_report_thyroid_01.htm
63. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15803480
64. ‘L-Carnitine in the Secondary Prevention of Cardiovascular Disease: Systematic Review and Meta-analysis’ http://www.medpagetoday.com/upload/2013/4/12/jmcp_ft88_4_2.pdf
65. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12751052
66. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3584734
67. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3439338/
68. http://clinicaltrials.gov/ct2/show/NCT01769157