Osteoporoza to prawdziwa zmora starości. Złamania są jedną z najczęstszych przyczyn zgonu w podeszłym wieku, zaś zniedołężnienie,, które towarzyszy odwapnieniu może zamienić człowieka w inwalidę. Każde kolejne badanie społeczeństwa wykonywane na przestrzeni lat pokazuje, że ten problem zaczyna dotykać coraz większej grupy osób.

Współczesna medycyna ma do zagadnienia osteoporozy niezbyt szczęśliwe podejście. Ciężko ocenić, czy to efekt ignorancji, czy może braku środków finansowych, fakt pozostaje faktem, że prewencja nie wygląda tak, jak powinna.

Ciągle pokutuje mit, że jest to choroba ludzi starych – błąd!

To choroba młodych, która daje objawy na starość. Ile razy widzieliście ogłoszenia „bezpłatne badania dla kobiet po xx roku życia” (mężczyźni niech sobie radzą sami)? To jest wiek, w którym co prawda chorobę można cofnąć, ale wymaga to wielokrotnie większego nakładu pracy i finansów. Natomiast u osób 20-30 letnich zwiększanie gęstości kości jest zupełnie bezproblematyczne – i sprawi, że w wieku podeszłym dalej będą one mocne.

Jakie są przyczyny tego zjawiska?

Prawdopodobnie jedna jest na tyle duża, że usuwa w cień wszystkie pozostałe. Brak pracy fizycznej. Kość twardnieje tylko wtedy, gdy jest narażona na bardzo duże obciążenia. Astronauci w ciągu jednego roku potrafią stracić wapń odpowiadający kilkunastu latom życia na Ziemi. Co więcej, maratończycy i kolarze mają kości ud słabsze, niż przeciętny człowiek spędzający dni przed telewizorem. Zwykłe chodzenie czy nawet bieganie nie tylko nie wytwarza odpowiednio silnego nacisku na nasze kości, ale nawet sprawia, że tracą one cenny wapń.

W zasadzie jedyną aktywnością fizyczną dającą gwarancję, że kości będą mocne w wieku podeszłym, jest siłownia bądź ciężka praca fizyczna w młodości – muszą to być obciążenia bardzo duże, niemal na granicy możliwości. Polecane często przez terapeutów spacery, aerobik czy inne tego typu zajęcia co prawda chronią przed złamaniami, ale w nieco inny sposób – wzmacniają one mięśnie i zmysł równowagi, przez co zmniejszają ryzyko, że osoba starsza się przewróci.

Drugi czynnik to oczywiście dieta.

Pierwsze skrzypce gra tu zapewne wyjałowienie gleb oraz przerzucenie się z konsumpcji pokarmów „naturalnych” na wszelkiego rodzaju produkty wysokoprzetworzone, mające bardzo dużo kalorii, a niewiele składników odżywczych. Wbrew pozorom to nie wapń jest największym problemem – nawet całe kilogramy tego pierwiastka nic nie pomogą, jeśli organizm nie będzie w stanie go przyswoić.

Cynk

Dla przykładu wykazano, że gęstość kości wprost zależy od ilości cynku w diecie (1)(2). Nikogo nie powinno to dziwić – pierwiastek ten jest niezbędny do przebiegu niemal wszystkich procesów w organizmie.

Chyba każdy już słyszał o tym, że witamina D3 jest niezbędna nie tylko do przyswajania wapnia, ale też do jego odkładania w kościach, tym samym jej odpowiedni poziom zapobiega rozwojowi choroby (3)(4).

Oczywiście nie należy składać broni, gdy osteoporoza już się rozwinie. Nawet w bardzo podeszłym wieku, można zatrzymać jej rozwój, a nawet cofnąć. Wymaga to oczywiście dużo więcej pracy, ale jak najbardziej jest możliwe.

Pierwsza rzecz to ćwiczenia fizyczne. Tego się nie przeskoczy, nie istnieje tabletka, która będzie się za nas ruszać. Co prawda terapia witaminami i bez tego przyniesie efekt, ale nie będzie on tak spektakularny. Z drugiej strony, sam trening bez suplementacji też niewiele da.

Witamina K2 MK 7

I tu przechodzimy do witamin. Najważniejszą jest – co dla wielu osób może być zaskoczeniem – witamina K2. Ta mało znana substancja jest niezwykle zagadkowa. Niemal nie występuje w naszej naturalnej diecie, a jednocześnie jej spożywanie w formie syntetycznej przynosi bardzo dużą poprawę stanu zdrowia. Dla przykładu, podanie jej szczurom nie tylko zatrzymało, ale dosłownie cofnęło zwapnienia tętnic! (5) Badania u ludzi wykazały, że nawet tak niewielkie dawki witaminy K2 w formie MK7 jaka znajduje się w diecie wystarczyły, aby znacznie zmniejszyć ryzyko pojawienia się choroby niedokrwiennej serca (6).

Badania od lat wykazywały, że najsłabsze kości oraz najczęstsze złamania występują u tych osób, które mają najniższe spożycie witaminy K2 (7)(8). Jedno z badań dało naprawdę szokujące rezultaty – grupa pacjentów w podeszłym wieku dostawała witaminę K2, druga – identyczna – placebo. Ci którzy dostawali aktywny lek, mieli ryzyko złamania aż 7-8 razy niższe! (9).

Żadna inna terapia nie może się z tym równać, najnowsze leki z mnóstwem skutków ubocznych nie są w stanie zmniejszyć ryzyka złamania nawet o 50 procent. Powinno się przyjmować przynajmniej 200 mikrogramów MK7 dziennie, przy czym jeśli jednocześnie bierze się jakiekolwiek leki przeciwzakrzepowe, należy najpierw poradzić się lekarza, aby ocenił on bilans korzyści oraz ryzyka.

Witamina D3

Witamina D3 jest przez nas „zdobywana” poprzez wystawianie się na działanie słońca – nie trzeba dodawać, jak bardzo jest to utrudnione w dzisiejszym świecie. Dzieci zamiast spędzać czas na podwórku, siedzą w szkole, dorośli nie pracują w polu tylko w biurze. Jest to sytuacja nienaturalna dla ludzi jako gatunku, w efekcie dość poważnie cierpimy. Ostatnio suplementacja D3 stała się niezwykle popularna, ale jest też druga strona tego medalu.

Ostatnio opublikowane badania (10) wykazały, że nadmiar D3 jest równie szkodliwy, jak jej niedobór. Co więcej, ta „górna poprzeczka” jest dużo niżej, niż się tego spodziewaliśmy. W praktyce gdzieniegdzie polecane dawki 5-10 tysięcy jednostek dziennie nie tylko nie pomagają, ale wręcz skracają nasze życie! Oczywiście przy bardzo dużych niedoborach można na samym początku stosować nieco większą ilość, ale przy regularnej suplementacji powinno to być 2 do 4 tysięcy jednostek dziennie.

Zalecane przez lekarzy dawki rzędu 200-400 jednostek nie są w stanie podnieść poziomu we krwi do wymaganego poziomu (11). Badania które to wykazały pochodzą z roku 2014 i zapewne jeszcze trochę czasu upłynie, zanim ich rezultaty doprowadzą do zmiany oficjalnych zaleceń (które swoją drogą są wzięte z sufitu i nie mają w zasadzie żadnego uzasadnienia w postaci prób klinicznych), niemniej już teraz wiemy że 200-400 IU to stanowczo zbyt mało.

Można – a nawet powinno się – stosować wymieniony wcześniej cynk, w dawce pomiędzy 15 a 30 mg dziennie. Uwaga – długie stosowanie tego suplementu w bardzo dużych dawkach (np 50 mg przez kilka miesięcy) może doprowadzić do niebezpiecznego spadku stężenia miedzi w organizmie.

Stowarzyszenie Medycyny Mitochondrialnej poleca:

Witamina_D3_MSE
Zobacz w sklepie

Witamina D3 MSE

 

 

W 100% naturalna witamina D3 izolowana z lanoliny (wosku
zwierzęcego znajdującego się w owczej wełnie) - wytworzona pod wpływem słońca - dzięki temu 70% lepiej przyswajalna niż inne formy.

Zobacz w sklepie
witamina k2 mk7 mse
Zobacz w sklepie

Witamina K2 MK7 MSE

Witamina K2 bierze udział w procesie krzepnięcia krwi oraz utrzymywaniu prawidłowej gęstości kości...

Zobacz w sklepie
Cynk_MSE
Zobacz w sklepie

Cynk dwuwartościowy MSE

 

 

Naturalny preparat pozyskany z mikroalgi spiruliny platensis i uzupełniony o jej właściwości...

Zobacz w sklepie

1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15321813
2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20035439
3. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16019727
4. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18020534
5. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17138823
6. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19179058
7. http://jn.nutrition.org/content/136/5/1323.full
8. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18214692
9. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19499964
10. http://www.sciencedaily.com/releases/2015/03/150310105222.htm
11. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24123134