Young woman in depression outdoor

Depresja bywa czasem nazywana cichą epidemią. Często jest tak, że o chorobie nie wiedzą nawet najbliżsi, a co dopiero dalsze otoczenie.
Bardzo często jest tak, że sami nie wiemy o naszej chorobie. Kładziemy to na karb przemęczenia, uważamy, że to normalne, że każdy czasem trochę gorzej się czuje.
Nawet jeśli podejrzewamy prawdę – w polskim społeczeństwie jest to temat tabu.
Nie wypada mieć depresji, uważamy niejednokrotnie, że to nie jest choroba, że trzeba się po prostu ogarnąć, że inni mają gorzej… jeśli dotknie to nas samych i dostrzegamy w końcu, że te wszystkie rady które dawaliśmy innym są po prostu głupie, boimy się powiedzieć, co nas dręczy, bo wiemy, że możemy spotkać się z taką samą reakcją. Zdrowy chorego nie zrozumie.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych niemal 10% populacji cierpi na depresję (6)!

SEROTONINA

Nikt w zasadzie nie wie, skąd ta choroba się bierze, jaki jest tak naprawdę jej mechanizm. Najpopularniejsza teoria mówi o serotoninie. Jej niedobór w mózgu może być podobno przyczyną zaburzeń depresyjnych. Rzeczywiście osoby z niskim jej poziomem czują się dużo bardziej zmęczone i nie mają ochoty do działania. Nie oznacza to jednak, że niski poziom serotoniny jest przyczyną choroby.

SSRI

Swego czasu opatentowano i zaczęto sprzedawać grupę leków, zwanych selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny – SSRI.
Są to leki, które podnoszą poziom  serotoniny w mózgu.
Niestety w przypadku SSRI  nie opublikowano badań, które wykazały uboczne działania tych leków (ludzie nie zdrowieli,  najpoważniejszymi z nich  były samobójstwa).  Równocześnie publikowano je w taki sposób, by pokazać je w jak najlepszym świetle.
Oficjalnie, 94% badań klinicznych zakończyło się sukcesem i lek okazał się w nich skuteczniejszy od placebo. Grupa badaczy przyjrzała się jednak temu dokładniej. Dotarli do nie opublikowanych badań, sprawdzili pełną metodologię. Po uwzględnieniu wszystkich – okazało się, że tylko 51% badań dało wyniki pozytywne, pozostałe albo nic nie wykazały, albo też podanie leku pogarszało stan chorych czy wręcz powodowało, że popełniali samobójstwa (1) .
Problem ten jest powszechny we wszystkich w zasadzie gałęziach medycyny – z jednej strony badania dotyczące suplementów diety, takich jak witaminy przeprowadza się często tak, by dały możliwie złe rezultaty (2), z drugiej zaś – testy prowadzone na patentowalnych medykamentach są często mniej warte, niż papier na którym wydrukowano ich rezultaty.

ZWIĘKSZONA AKTYWACJA HORMONALNA

Ciekawą teorią jest przeciążenie informacyjne. Nasz organizm jest w stanie ciągłej równowagi dwóch części układu nerwowego – jednej odpowiedzialnej za relaks i odpoczynek, oraz drugiej – układu współczulnego, odpowiedzialnego za reakcję „walcz albo uciekaj”.

W czasie zagrożenia bądź stresu aktywuje się on, pompując do organizmu duże dawki hormonów. Jeśli ten system jest w stanie ciągłego napięcia, zwykłe bodźce z otaczającego nas świata zaczynamy odbierać jako stanowiące dla nas zagrożenie. Chorzy na depresję mają taką właśnie zwiększoną aktywację (5). Możliwe jest życie w ciągłym poczuciu zagrożenia – fikcyjnego, ale nasza podświadomość o tym nie wie – sprawia, że człowiek w końcu najzwyczajniej w świecie się przemęcza.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA I SEN

Nie bez znaczenia jest znaczne zmniejszenie aktywności fizycznej oraz rozregulowanie rytmu biologicznego.
Jesteśmy tak naprawdę bezwłosymi małpami. Jak wszystkie zwierzęta, powinniśmy kłaść spać razem z zachodem słońca, budzić się ze wschodem, a cały dzień spędzać ruszając się.
Dziś praktycznie nikt już tak nie robi.
Zarówno brak snu, jak i ruchu – a szczególnie długotrwałe okresy nieruchomego, nie przerywanego niczym siedzenia – są dla nas zabójcze, mogą skracać życie nawet o kilkanaście lat.
Szereg badań wykazało, że zwykłe chodzenie – tak, chodzenie – może w znaczący sposób zmniejszyć depresję, zaś treningi biegowe czy siłownia przynosiły lepsze rezultaty, niż przepisywane przez lekarzy ciężkie środki psychotropowe (6).
W odróżnieniu jednak od psychotropów, ruch to zdrowie.
Najmocniej jednak przemawia teoria niedoborów żywieniowych.

NIEDOBORY ŻYWIENIOWE

Jesteśmy tym, co jemy, a nasze mózgi są najmłodszymi ewolucyjnie organami, a więc też najbardziej narażonymi na wszelkiego rodzaju zaburzenia,  w tym na brak składników odżywczych.
Nasza dieta zmieniła się dość drastycznie przez ostatnie kilkadziesiąt lat, co więcej, badania dość jasno pokazują, że brakujące witaminy i minerały mają bardzo duży wpływ na przebieg interesującej nas choroby, czasem do tego stopnia, że uzupełnienie tylko jednego z nich całkowicie leczyło pacjentów.

KWASY TŁUSZCZOWE OMEGA 3

Palmę pierwszeństwa trzymają kwasy tłuszczowe omega 3. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znacząco zmniejszyło się ich spożycie, za to znacznie zwiększyła konsumpcja konkurencyjnych wobec nich kwasów omega 6 oraz tłuszczu nasyconego, który utrudnia ich prawidłowy metabolizm w organizmie.
W efekcie mamy prawdziwą epidemię niedoborów – nie może więc dziwić, że omega 3 są reklamowane jako „lek na wszystko”.
Często słyszy się, że powinno się wystrzegać suplementów reklamowanych jako mające pozytywne działanie przy kilkudziesięciu różnych chorobach – jest to element kampanii mającej odwrócić uwagę pacjentów od zapobiegania chorobom, a zwiększyć sprzedaż normalnych „leków”, które bardzo często jedynie maskują objawy, nie lecząc przyczyny.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której ludzie przestają nagle czuć głód i zaczynają jeść tylko połowę tego, co jedzą teraz.
Masowo pojawiłyby się choroby wynikające z niedożywienia – osłabienie, wypadanie włosów, brzydkie paznokcie, rozwolnienia, pomarszczona żółta skóra, łuszczący się naskórek, wychudzenie, omdlenia… wymieniać można w nieskończoność. Gdyby ktoś wtedy zaoferował „suplement” jakim jest dodatkowy, obfity obiad, to ten suplement faktycznie leczyłby kilkadziesiąt „chorób”, które tak naprawdę są tylko objawem jednej jedynej – niedożywienia.
Podobnie jest z omega 3 – ich niedobór prowadzi do dziesiątek różnych przypadłości. Tyle, że nie czujemy „głodu omeg”, co gorsza, praktycznie niemożliwym jest sprawdzenie badaniem czy mamy niedobór – takie testy kosztują kilkaset do kilku tysięcy zł i w Polsce nikt ich nie przeprowadza. Wydaje nam się, że tak powinno być, ufamy zapewnieniom „ekspertów” przekonujących, że suplementy nie działają, że te choroby to rzecz normalna.
Niestety, współczesna medycyna bardzo często idzie w kierunku maskowania objawów, zamiast uderzenia w przyczyny – a szczególnie mocno widać to w przypadku przyczyn niedoborowych.  Omega 3 nie można opatentować.
Ich rola w depresji jest bardzo prosta – nasz mózg składa się w dużej mierze właśnie z nich, a szczególnie mocno dotyczy to obszarów odpowiedzialnych za emocje i samopoczucie. Niedobory sprawiają, że stopniowo, powoli obszary te ulegają degeneracji i zanikowi.
Suplementacja stopniowo je odbudowuje – niestety, jest to proces bardzo powolny, wymaga mozolnego wbudowywania ich w błony komórkowe.
Zajmuje to wiele miesięcy, a czasem całe lata – dobrą wiadomością jest to, że po uzupełnieniu równie długo utrzymują się pozytywne efekty, nawet jeśli zaprzestaniemy spożywania omeg niekiedy całe lata mijają, zanim ich poziom znowu spadnie.
Badania wielokrotnie potwierdziły, że odpowiednio wysokie dawki po prostu leczą depresję (7)(8)(9)(10). Konieczne jest stosowanie dawek rzędu 2000 mg EPA na dobę, przez długi okres – przynajmniej kilka miesięcy. Nie można spodziewać się cudownego, błyskawicznego wyleczenia, gdyż niedobór pogłębiający się przez 30 lat życia nie zniknie po kilku dniach. Ale efekt będzie naprawdę trwały.

Trzeba też oczywiście uwzględnić szereg innych prozdrowotnych efektów suplementacji – z których najważniejsze to znaczne zmniejszenie ryzyka rozwoju nowotworów i spowolnienie wzrostu już istniejących (16)(17)(18)(19), a także redukcja ryzyka rozwoju chorób serca (20)(21)(22)(23).
Suplement powinien być pozyskany z drobnych ryb z połowów dalekomorskich, tanie kapsułki często są zanieczyszczone dużą ilością metali ciężkich i kumulujących się w organizmach ryb pestycydów (z tego samego powodu spożywanie ryb nie jest wskazane), ważne też jest, aby proces technologiczny był odpowiednio kontrolowany, gdyż omegi łatwo się utleniają – w niektórych kapsułkach może być po prostu zjełczały, zabezpiecza przed tym witamina E, która też zwiększa przyswajanie omeg w organizmie.

Popularny olej lniany może być niestety niewystarczający, jako że organizm musi przerobić go na aktywne formy, występujące w organizmach ryb – a zdolność do tej przemiany jest mocno upośledzona u osób chorych.

WITAMINA D3

Kolejny powszechny niedobór dotyczy witaminy D3. Nasza skóra produkuje ją pod wpływem słońca. I tu jest podwójna zależność – po pierwsze, niedobory mogą wywołać depresję, ale działa to tez w drugą stronę – chorzy bardzo często nie wychodzą z domu ( brak słońca!).
Wielokrotnie wykazano, że osoby z depresją mają o wiele niższy poziom od przeciętnej populacji (11)(12)(13)(14), zaś suplementacja przyniosła dużą poprawę (15).
Istotne jest stosowanie odpowiednio wysokich dawek – około 2000 IU w miesiącach z dużym nasłonecznieniem jeśli nie mamy okazji złapać tego słońca w południe, 4-6 tysięcy IU zimą.

Wmawia się nam, że dorosłemu człowiekowi wystarczy 200-400 IU dziennie, co jest totalną bzdurą – żadne badanie nie wykazało skuteczności takich dawek, więc jest to wartość wzięta z sufitu.
Co więcej, identyczną dawkę zaleca się ważącemu kilka kilogramów niemowlakowi, zaś ciało dorosłej osoby potrafi wytworzyć nawet 20 000 IU w ciągu kilkunastu minut opalania się!

Wszystkie badania wykazujące skuteczność suplementacji D3 stosowały dawki przynajmniej 2000 IU dziennie, jeśli lekarz wmawia wam, że prawidłowa dawka jest niższa – zmieńcie lekarza.

Witamina D3 ma także szereg innych zalet, sprawiających, że w zasadzie każdy powinien ją uzupełniać przynajmniej w zimie. Jest to jedna z najlepszych rzeczy, które można zrobić dla zdrowia – a przy okazji jedna z najprostszych, gdyż sprowadza się do połknięcia jednej tabletki dziennie.

Dla przykładu, badania wykazały, że suplementując D3, można zmniejszyć ryzyko raka około dwukrotnie (24)(25)(26).
Podobny efekt suplementacja wywiera na ryzyko rozwoju schorzeń autoimmunologicznych (27)(28) czy astmy (29)(30). W zasadzie prawie każde badanie w którym bada się związek między niedoborami witaminy D a schorzeniami „cywilizacyjnymi” wykazuje, że jest przynajmniej jedna z przyczyn. I czemu się dziwić, jeśli niedobory jakiejś witaminy stają się powszechne, równie powszechne stają się choroby które z tego wynikają.

A jako że niedobory witaminy D zaczęły się pojawiać masowo kilkadziesiąt lat temu, można też przypuszczać, że znaczne zwiększenie występowania pewnych chorób w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ma z tym związek. Jeśli w czasie suplementacji wystąpią dziwne objawy, takie jak zatwardzenia, częstomocz, bóle głowy, nerwowość – oznacza to, że mamy niedobór magnezu.

MAGNEZ

Pierwiastek ten jest niezbędny do przyswojenia witaminy D3, jeśli jest go zbyt mało – jego zasoby błyskawicznie się skończą i suplementacja witaminą nie przyniesie efektu. Powinno się wtedy równolegle suplementować magnez, najlepiej w postaci tlenku magnezu, który co prawda przyswaja się nieco gorzej, ale za to jest to rozłożone na wiele godzin, co pozwala uzyskać podwyższone stężenie we krwi przez dłuższy czas.
Dzienne zapotrzebowanie to 300 mg i taką też dawkę powinno się mieć w suplemencie.

CYNK

Dziwić może rola niedoboru cynku w rozwoju depresji – w końcu jest to „zwykły” składnik pokarmowy, a nikt nie chodzi głodny.

Teoretycznie nie powinno być niedoborów. Faktem jest, że jemy obecnie dużo więcej niż kiedykolwiek w historii ludzkości – ale niestety, to nie jedzenie, które mogłoby nam służyć.
Ewolucyjnie jesteśmy dostosowani do unikania głodu, więc mózg każe nam rzucać się na wszystko, co słone i tłuste – albo mocno słodkie. W efekcie najwięcej jemy zwykłych śmieci, typu słodycze, słodzone napoje, tłuste mięso. Są one praktycznie pozbawione witamin i minerałów, zapychają nas kaloriami. Stąd być może tak wysoka skuteczność cynku w leczeniu depresji (31)(32)(33) – wskazuje ona na bardzo często występujące niedobory.
Trzeba pamiętać o tym, że standardowe badanie laboratoryjne nie wykaże braku cynku w organizmie – poziom we krwi nijak ma się do poziomu wewnątrz komórek. W czasie suplementacji powinno się stosować dawki rzędu 15 mg dziennie, w przypadku niedoborów głębokich (np zauważenia dużej poprawy stanu włosów i skóry po małej dawce) – 30 mg przez około 2 miesięcy, po czym wrócić do 15 mg.
Jak w przypadku wszystkich niemal witamin i minerałów, niedobór ma poważne konsekwencje zdrowotne dotykające nie tylko samopoczucia, zaś jego uzupełnienie – przynosi bardzo duże korzyści zdrowotne.
Dlatego też suplementacja jest niezwykle ważna u osób z depresją – na szali jest wtedy nie tylko samopoczucie, ale może nawet życie.
Najsilniejszy wpływ można zaobserwować przy nowotworach – tutaj osoby z wysokim poziomem w organizmie mają kilkukrotnie (!) niższe ryzyko zachorowania (34)(35)(36). Bardzo wyraźnie też widać związek między cynkiem a odpornością, bez niego organizm po prostu nie jest w stanie skutecznie zwalczać infekcji (37)(38).

KOENZYM Q10

Nie jest do końca jasne, czy niedobory koenzymu Q10 są przyczyną, czy skutkiem depresji. W jednym z badań porównano stężenie we krwi osób chorych na depresję i zdrowych.
Wśród chorych dosłownie wszyscy mieli stężenie niższe, niż najniższe zanotowane wśród osób zdrowych (39).
Oznacza to, że mając depresję, mamy też bardzo silny niedobór – nawet jeśli jest on skutkiem a nie przyczyną, suplementacja pozwoli tutaj ustrzec się jego konsekwencji, które są bardzo poważne.
Przede wszystkim znacznie obniży ryzyko nowotworów – osoby chore mają dużo niższy poziom, a suplementacja przedłużała życie (40)(41)(42).
Uzupełnienie tylko tego jednego składnika odżywczego sprawiło, że śmiertelność z powodu chorób serca w grupie wysokiego ryzyka spadła dwukrotnie (43) – co jest rezultatem, do którego „normalne” leki przepisywane przez lekarzy nawet się nie zbliżają. Suplementacja trzykrotnie (!) zmniejszyła też ilość ataków migrenowych (44).

WITAMINA B3 

Organizm człowieka jest w stanie produkować witaminę B3 (niacynę) z tryptofanu. Niestety, jest to proces bardzo powolny, a co gorsza – osoby z depresją mają bardzo mocno obniżony poziom tryptofanu (co – według niektórych badaczy – jest główną przyczyną tej choroby). Oznacza to, że chorzy są bardzo mocno narażeni na niedobory niacyny. Co prawda nie przeprowadzono do tej pory prób klinicznych z suplementacją (swoją drogą warto sobie zadać pytanie, czemu tego nie zrobiono?), ale w przeszłości niejaki dr Abram Hoffer regularnie stosował ją w leczeniu zaburzeń psychiatrycznych, w tym schizofrenii i depresji, z bardzo dobrymi skutkami. Próbował przekonać establishment medyczny do przeprowadzenia oficjalnych badań i włączeniu niacyny do programu leczenia, ale niestety, podzieliła ona los wszystkich leków których nie można objąć patentem – została po prostu zignorowana i zapomniana. Zachował się jedynie opis pojedynczego przypadku (x), w którym specjalna forma witaminy B3 , nie wywołująca reakcji „flush” w ciągu kilku miesięcy całkowicie wyleczyła pacjentkę z ciężkiej, wieloletniej depresji. Powinno się stosować formę nikotynamidu, która nie powoduje bardzo nieprzyjemnej reakcji „flush” i jest dużo skuteczniejsza  na poziomie układu nerwowego.

WITAMINA C

Można tez zwrócić uwagę na witaminę C, która wykazuje dość silne działanie. Jak z każdym suplementem, skuteczność zależy od tego, jak wysoki niedobór miał pacjent – są ludzie, u których witamina C zadziała lepiej niż cokolwiek innego.
Osoby z zaburzeniami depresyjnymi mają obniżony poziom antyoksydantów, a suplementacja przynosiła dużą poprawę (49)(50)(51). Badania wykazały również, że osoby suplementujące „nie działającą” witaminę C średnio żyją dłużej i rzadziej zapadają na raka (52)(53). Najlepszą formą suplementu są tabletki z witaminą stopniowo uwalnianą, które pozwalają uzyskać wysokie stężenie we krwi przez długi czas, a także naśladują stopniowe uwalnianie witaminy C z owoców i warzyw. Wystarczy 500 mg przed snem, ewentualnie dodatkowo 500 mg rano.

Ostatnim, wartym poświęcenia uwagi suplementem jest witamina B12.

WITAMINA B12

Wielokrotne podkreślano częstotliwość występowania jej niedoborów u chorych na depresję, a także fakt, że często suplementacja przynosi bardzo dużą poprawę (45)(46)(47).

Bardzo istotne jest tutaj również powiązanie B12 z homocysteiną – substancją, której nadmiar w organizmie ma o wiele poważniejsze konsekwencje niż nadmiar cholesterolu. Niestety, nie istnieje patentowany lek pozwalający zbijać poziom homocysteiny, więc pomimo tego, że mogłoby to uratować wielokrotnie więcej osób niż zbijanie cholesterolu – nie bada się jej poziomu i nie przepisuje rutynowo terapii ratujących życie.
Wzrost homocysteiny o 5 umol/litr w jednym z badań równał się zwiększeniu ryzyka śmierci o 49%, na co składało się 50% zwiększone ryzyko śmierci z powodu chorób serca, 26% zwiększone ryzyko zgonu na raka, a także zwiększenie o 104% ryzyka śmierci z innych powodów (48).
Terapeutycznie powinno się stosować dawki rzędu 500-1000 mcg, w miarę możliwości razem z kwasem foliowym, biotyną i witaminą B6, które synergicznie z B12 obniżają poziom homocysteiny.

Stowarzyszenie Medycyny Mitochondrialnej poleca:

EnzOmega_MSE
Witamina_D3_MSE
Magnez_MSE
Cynk_MSE
Zobacz w sklepie

Cynk dwuwartościowy MSE

Zobacz w sklepie
Quinomit_50
Witamina B3 MSE
Zobacz w sklepie

Witamina B3 MSE

 

 

Preparat zawiera witaminę B3 w postaci niacynamidu. Postać ta jest wyjątkowo dobrze tolerowana...

Zobacz w sklepie
Witamina_C_MSE

Witamina_B12_MSE-2

1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18199864
2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3427206/
3. http://www.plosmedicine.org/article/info:doi/10.1371/journal.pmed.0040184
4. http://www.bmj.com/content/338/bmj.b354
5. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8179465
6. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC474733/
7. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18370571
8. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18247194
9. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20584525
10. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20595646
11. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20450340
12. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11005548
13. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23377209
14. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20569717
15. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18793245
16. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17720953
17. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18203887
18. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16899616
19. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16888035
20. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16301356
21. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2571009
22. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10465168
23. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7911176
24. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12558963
25. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19948078
26. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/961380
27. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20494325
28. http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0055275
29. http://ajcn.nutrition.org/content/early/2010/03/10/ajcn.2009.29094.abstract
30. http://www.jpeds.com/article/S0022-3476(09)01290-6/abstract
31. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21798601
32. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24130605
33. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20689416
34. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3518236/
35. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19235036
36. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15713965
37. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21352302
38. http://www.bmj.com/content/324/7350/1358
39. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20010493
40. Ralph Moss, Antioxidants Against Cancer
41. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8476426
42. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC433266/
43. http://www.sciencedaily.com/releases/2013/05/130525143852.htm
44. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15728298
45. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15671130
46. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12450964
47. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2781043/
48. http://ajcn.nutrition.org/content/74/1/3.full