Glutation

Poziom glutationu we krwi powinien być podstawowym okresowym badaniem, zlecanym przez każdego lekarza u każdego pacjenta.

Nie ma drugiej takiej substancji, której poziom byłby tak wyraźnie skorelowany z ryzykiem zapadnięcia na przeróżne choroby. Jego podnoszenie u osób mających niedobory pozwoliłoby zaoszczędzić dosłownie miliardy złotych rocznie. Niestety, nie dość, że takie badania nie są zalecane, to co gorsza -są  niemal w ogóle niedostępne. Cena nie jest problemem – koszt badania zamknąłby się w granicach 10 zł.
Dlaczego więc każdemu zaleca się badanie cholesterolu, chociaż związek między jego poziomem a chorobami serca jest co najmniej dyskusyjny (szereg badań wykazało, że zbyt niski poziom zabija równie często albo nawet częściej, niż zbyt wysoki (1)(2)), zaś poziomu glutationu nie bada się w ogóle?

Można podejrzewać, że problem leży dużo głębiej niż zazwyczaj się sięga – w samych podstawach medycyny. Dawno temu niejaki Robert Koch, którego można nazwać ojcem współczesnej medycyny, sformułował 4 postulaty dotyczące rozpoznania chorób zakaźnych – aby mówić że coś schorzenie wywołało, patogen musi spełnić je wszystkie. Na nich opiera się cała współczesna medycyna, co prawda dotyczą drobnoustrojów, ale mentalność która się za nimi kryje przeniknęła wszystkie pozostałe gałęzie.

Postulaty te brzmią następująco:

Postulat 1 – Drobnoustrój musi być obecny u wszystkich osób mających daną chorobę i powinien mieć związek ze zmianami chorobowymi.

Postulat 2 – Drobnoustrój musi być wyizolowany w czystej kulturze od osoby chorej.

Postulat 3 – Drobnoustrój, wyosobniony od chorej osoby, po wprowadzeniu do ludzi lub zwierząt musi wywołać tę samą chorobę.

Postulat 4 – Drobnoustrój należy ponownie wyosobnić w czystej kulturze od eksperymentalnie zakażonego człowieka lub zwierzęcia w celu spełnienia trzeciego postulatu

Dopiero pod koniec życia Koch zrozumiał swój błąd – nie zwrócił żadnej, najmniejszej nawet uwagi na naturalną odporność organizmu. Ta sama bakteria wywoła śmiertelną chorobę u kogoś osłabionego, ale nie zrobi najmniejszej nawet krzywdy osobie mającej silny system obronny. Było już jednak za późno – medycyna poszła torem „lepiej leczyć niż zapobiegać”.

Jeśli przyjrzymy się dowolnemu cennikowi dowolnego laboratorium, rzuca się w oczy jedna bardzo istotna rzecz – nie ma na nim witamin. Dostępna jest jedynie B12 oraz czasem kwas foliowy, a co z pozostałymi? Nie lepiej jest z minerałami – co prawda można zbadać sobie poziom magnezu, cynku czy potasu, ale jest to poziom we krwi, nic nie mówiący o tym, ile naprawdę mamy tych pierwiastków w organizmie. Odpowiedni rodzaj testu to pomiar wewnątrzkomórkowy – ze świecą w ręku można szukać laboratorium, które może go wykonać.

Podobnie też w gabinecie lekarskim, jak często można spotkać się z tym, że lekarz interesuje się naszą dietą?

Poziomem stresu, który mamy w życiu? Zaleca aktywność fizyczną, nie poprzez zwykłe „proszę się więcej ruszać”, ale kierując do odpowiedniego specjalisty, na przykład trenera? Cała uwaga skupiona jest na chorobie – na bakterii, wirusie, na guzie, na miażdżycy, na cholesterolu, na glukozie we krwi. Praktycznie żadnej uwagi nie zwraca się na to, co do rozwoju schorzenia doprowadziło – ani nie uświadamia się pacjentów co robić, żeby nie zachorować w przyszłości. Jeśli już poleca się jakieś „leki na odporność”, bardzo często są to nieskuteczne pastylki objęte patentem, w takim wypadku za wypisanie określonej ilości recept lekarz często ma różne premie od producenta.

Wracając do pytania – dlaczego każdemu bada się cholesterol, a nigdy nie mierzy się poziomu glutationu? Czyż nie jest tak, że właśnie zbicie cholesterolu zapobiega chorobom? Jak się okazuje, nie do końca. Już wspominałem, że zbyt niski cholesterol jest równie zabójczy, jak zbyt wysoki. Ale tutaj pojawiają się dwa nowe problemy.

Po pierwsze, czy naprawdę zbijanie cholesterolu tabletkami ratuje życie?

Przyglądając się krytycznym okiem opublikowanym badaniom, można mieć wątpliwości. Ciężko bez zastrzeżeń uwierzyć w wyniki, jeśli zmieniają się one w zależności od tego, kto daną próbę kliniczną sponsorował.
Te prowadzone przez producentów leków aż dwadzieścia razy (!) częściej wykazywały, że pastylki obniżające poziom cholesterolu ratują życie pacjentów.
Jeśli testy prowadził niezależny ośrodek rządowy, ten sam lek nagle tracił swoje dobroczynne właściwości (3).

Po drugie, wysoki cholesterol sam w sobie stał się chorobą – czymś, co trzeba leczyć.

Brać tabletki, które przecież są dość drogie, a także mają skutki uboczne ( powodują cukrzycę! ) – na które jednak dostaniemy nowe tabletki. One też co prawda mają czasem skutki uboczne, ale dostaniemy na to nową receptę… tym sposobem starsza osoba może zostawić w aptece połowę skromnej renty. Innymi słowy, koncerny produkujące tabletki antycholesterolowe mają bardzo duży zysk w tym, by jak najczęściej badać jego poziom we krwi i jak najczęściej przepisywać pacjentom ich produkt. Jako że kierują nimi ludzie będącymi elitą najpotężniejszych osób na tej planecie, bez wątpienia mogą wpływać na to, jakie będą odgórne zalecenia w kraju.

Nie istnieją patentowane środki pozwalające podnieść poziom glutationu.

Oznacza to, że żadna firma nie będzie zainteresowana poświęceniem pieniędzy na jego rozreklamowanie. Co z tego, że firma A doprowadzi do tego, by w naszym kraju każdy uzupełniał glutation, skoro firma B – widząc ten sukces – zacznie sprzedawać taki sam produkt, tylko trochę taniej? Firma A straci całe zainwestowane pieniądze. W przypadku cholesterolu tabletka jest objęta patentem i tylko jednej firmie wolno ją produkować, więc może sobie pozwolić na reklamę.

Nie istnieją też żadne znane skutki uboczne podnoszenia poziomu glutationu.

Biorąc obecnie przepisywane leki, jest duże ryzyko, że będziemy musieli brać kolejne i kolejne, wydawać coraz więcej pieniędzy. Stosując sugerowane tu metody – wprost przeciwnie, liczba przyjmowanych tabletek zacznie się zmniejszać. Brzmi to trochę strasznie, ale fakty są jakie są – przemysł medyczny na tym straci. Można wierzyć lub nie wierzyć w to, że koncernom nie zależy na naszym zdrowiu, można ufać w ich dobre intencje, fakty pozostają faktami – w gabinecie lekarskim zapobieganie chorobom spada na trzeci plan.

Dlaczego glutation jest tak ważny?

W skrócie – jest to najważniejszy antyoksydant i odtruwacz naszego ciała. Jest on niezbędny do walki z wolnymi rodnikami, które są najpoważniejszym zagrożeniem przy każdej niemal chorobie, a także są uważane za główną przyczynę procesu starzenia. Bardzo ciężko znaleźć chociaż jedną chorobę, przeciw której jego wysoki poziom we krwi nie byłby jakąś osłoną – czasem o nieznacznej tylko skuteczności (na przykład nikogo nie uratuje przed śmiercią ze starości, ale może przedłużyć młodość o parę lat), a czasem zapewniającą niemal całkowitą odporność.

Jest to cząsteczka tworzona z trzech aminokwasów – glicyny, cysteiny oraz glutaminy. Organizm tworzy go z dostępnych mu składników – albo przyswaja z przewodu pokarmowego. Podczas „akcji obronnej” jest on utleniany, następnie może być przez organizm „wskrzeszony” – zredukowany. Tu wyjaśnia się często spotykane pojęcie „zredukowanego” i „niezredukowanego” glutationu, z którym można zetknąć się w opisach badań. Ten pierwszy jest świeżo wyprodukowany albo uzyskany „z odzysku”, drugi zaś – zużyty. Jeśli mamy nadmiar tego drugiego, można przypuszczać, że organizm z jakiegoś powodu nie radzi sobie z „odtruwaniem”, czy to z powodu zbyt silnego ataku, czy też zbyt słabej produkcji albo „odzysku” środków obronnych.

Jedna z jego najważniejszych funkcji to zapewnianie sprawności komórkom odpornościowym zwanym „naturalnymi zabójcami”, słynne NK cells. Są one pierwszą i najważniejszą linią obrony przed infekcjami, co nie wydaje się zbyt ważne – w końcu ile osób umiera na gruźlicę? Dużo jednak istotniejszą funkcją jest zdolność tych komórek do niszczenia nowotworów, które zabijają obecnie co czwartego człowieka. Według jednej z teorii, to właśnie osłabienie ich sprawności sprawia, że rak może się rozwinąć – i faktycznie, osoby które zachorowały mają o wiele niższą ich aktywność, niż zdrowe (4)(5)(6).

Wiadomo, że pacjenci chorzy na raka mają poziom dużo niższy (7), ale pojawia się więc pytanie, czy jego podniesienie zwiększy szansę przeżycia i zmniejszy ryzyko rozwoju tej choroby? Ciężko tutaj o badania kliniczne, ponieważ – jak wspominałem – glutationu nie da się opatentować. Jedna z firm opracowała jednak syntetyczny analog, w praktyce nie różni się to od zwykłej suplementacji, ale kosztuje setki razy więcej – i można objąć to patentem. Próba kliniczna u pacjentek z rakiem jajnika zakończyła się niesamowitym sukcesem – pacjentki żyły niemal dwukrotne dłużej niż przy innych terapiach, a w jednym przypadku nastąpiło całkowite cofnięcie się choroby! (8).

Przyjrzyjmy się najczęstszemu zabójcy, chorobom układu krążenia. Tutaj również, jak się okazuje, to właśnie glutation odgrywa główną rolę jak „tarcza” chroniąca przed mikrouszkodzeniami – bez nich cholesterol nie będzie się „przyklejał” do powierzchni tętnicy. I faktycznie, wykazano związek między tym czynnikiem a miażdżycą – im niższe stężenie tego antyoksydantu, tym większe ryzyko, zaś tętnice chorych były go praktycznie w ogóle pozbawione (9)(10)(11).

Badania wykazały, że wolne rodniki – te same, których największym wrogiem jest omawiana tu substancja – są jednym z głównych czynników ryzyka choroby Parkinsona czy Alzheimera (12)(13). Można zgadywać, że obniżenie stresu oksydacyjnego przyczyni się przynajmniej do znacznego spowolnienia tych schorzeń, niestety – nie jest to terapia, która mogłaby przynieść jakieś poważne zyski, więc zapewne nie doczekamy się badań klinicznych w tym kierunku.

O roli komórek NK w zapobieganiu infekcjom pisałem już wcześniej, ale warto tutaj przytoczyć badanie, aby w pełni zdać sobie sprawę, jak silny jest to efekt. Grupie pacjentów podano substrat glutationu, druga grupa otrzymała placebo, aby mieć skalę porównawczą. Po pół roku okazało się, że w grupie która dostała aktywny środek – zachorowało 29% osób, zaś w grupie placebo – 51%. Nawet jeśli ktoś zachorował, przechodził grypę dużo lżej. Co więcej, skuteczność obrony przeciwwirusowej zwiększała się w czasie trwania eksperymentu – co oznacza, że gdyby rozpoczęto go wcześniej, zachorowałoby znacznie mniej osób, niż te 29% (14). Jest to efekt ochronny porównywalny z tym, który dają szczepionki – ale bez ich skutków ubocznych, co więcej – zapewniający dodatkową ochronę przed innymi schorzeniami.

Jedna z najniebezpieczniejszych konsekwencji infekcji to zalanie organizmu wolnymi rodnikami (15) – tutaj właśnie glutation może w pełni zaprezentować swoje możliwości, chroniąc nas przed powikłaniami. Szczególnie ciekawe jest powiązanie pomiędzy tym typem uszkodzeń a krwawieniami – co prawda nikt nigdy nie przeprowadzał testów na wirusie Ebola, ale bliźniaczy wirus dengi powoduje uszkodzenia najprawdopodobniej właśnie tym mechamizmem (16). Być może gdzieś tutaj kryje się lekarstwo na chorobę, która może zdziesiątkować ludzkość – ale nikt nie ma zamiaru go testować, ponieważ nie można obłożyć go patentem…

Teoria starzenia wywołanego akumulacją wolnych rodników jest obecnie jedną z bardziej popularnych (17). Ma co prawda bardzo wiele luk i nikt chyba nie wierzy, że likwidacja wolnych rodników jest prostym sposobem na zapewnienie nam nieśmiertelności, ale badania dały dość ciekawe rezultaty – w jednym z nich udało się zniwelować część objawów związanych ze starością (18). Zwierzęta poddane próbie klinicznej co prawda zmarły tak samo, jak grupa kontrolna, ale zmarły dużo zdrowsze i – można przypuszczać – szczęśliwsze. W innym z kolei badaniu skóra osob z niskim poziomem glutationu dużo silniej reagowała na czynniki powodujące powstawanie zmarszczek (19).

Obawy może wzbudzać stosowanie stymulatora układu odpornościowego w chorobach autoimmunologicznych – ale wszystko wskazuje na to, że są one płonne. Od dawna podejrzewano, że właśnie braki glutationu są jedną z przyczyn rozwoju tych schorzeń – wiadomo było, że chorzy mają dużo niższe poziomy (20). Opisano przypadek pacjenta, u którego nastąpiła bardzo duża poprawa stanu zdrowia po rozpoczęciu suplementacji prekursorów glutationu (21). Efektem było przeprowadzenie próby klinicznej w roku 2012 – w efekcie której zwiększenie glutationu w znacznym stopniu poprawiło stan zdrowia chorych na toczeń układowy, zmniejszając ich wynik w skali SLEDAI średnio z ponad 9 punktów na 6 (22). Tak duża poprawa stawia skuteczność glutationu w jednym szeregu z drogimi, patentowalnymi lekami, mającymi niekiedy potworne skutki uboczne.

Można jeszcze bardzo długo wymieniać przeróżne schorzenia, w których ochrona przed wolnymi rodnikami bądź wzmocnienie sytemu odpornościowego może przynieść dużą ulgę, a czasem nawet dawać szansę na przekroczenie granicy między zdrowiem a chorobą – ale nie ma to większego sensu. Prawie każda z chorób ma wolne rodniki jako przynajmniej jeden z elementów powodujących szkody w naszym ciele.

Jak podnieść poziom?

Najprościej po prostu… suplementując glutation. Co prawda były duże wątpliwości, czy taka praktyka przyniesie rezultaty, twierdzono, że zostanie on po prostu strawiony. Zostały one jednak rozwiane niedawno przeprowadzonym badaniem klinicznym. Pacjenci otrzymywali placebo, 250 mg glutationu albo 1000 mg. W porównaniu z grupą placebo, osoby otrzymujące 250 mg miały poziom we krwi wyższy o 17%, zaś w czerwonych krwinkach – o 29%. Pacjenci otrzymujący wysoką dawkę – mieli zwiększony o 30 do 35% poziom we krwi, w czerwonych i białych krwinkach, zaś w komórkach nabłonkowych aż o 260%!. Sprawność komórek NK, „naturalnych zabójców” zwiększyła się ponad dwukrotnie w grupie otrzymujących wysoką dawkę (24).

Innym sposobem na zwiększenie poziomu jest po prostu zmniejszenie jego zużycia.

Dużo daje dieta bogata w antyoksydanty – czyli wszelkiego rodzaju pokarmy roślinne. Unikanie źródeł wolnych rodników, takich jak papierosy czy alkohol jest kluczowe dla zachowania zdrowia, ale tego chyba nie trzeba nikomu powtarzać. Bardzo istotne jest unikanie paracetamolu – najpopularniejszego środka przeciwbólowego, który niestety błyskawicznie „czyści” organizm z zapasów tego bezcennego antyoksydatna. Uzupełnienie selenu u osób mających jego niski poziom może dość mocno zwiększyć aktywność glutationu (25).

Co równolegle suplementować z glutationem i dlaczego?

Jest też szereg zależności pomiędzy niektórymi witaminami i mikroelementami które sprawiają, że wskazana jest równoległa ich suplementacja. Dla przykładu, witamina C dość wyraźnie podnosiła poziom glutationu we krwi (26) oraz w komórkach układu odpornościowego (27). Witamina E nie tylko zwiększała jego poziom wewnątrz komórek (28), ale też znacznie zwiększyła jego skuteczność poprzez aktywację zależnych od niego reakcji w organizmie (29)(30)(31). Suplementacja kwasem foliowym oraz witaminą B12 bardzo mocno podniosło poziom glutationu u dzieci mających problemy z prawidłowym przebiegiem procesu metylacji (32).

Stowarzyszenie Medycyny Mitochondrialnej poleca:

glutation_mse
Zobacz w sklepie

Glutation MSE

 

 

Zredukowany glutation 300 mg w kompleksie niezbędnych składników. Najsilniejszy antyoksydant...

Zobacz w sklepie
  1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3247776/
  2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3303886/
  3. http://www.plosmedicine.org/article/info:doi/10.1371/journal.pmed.0040184
  4. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7681242
  5. http://www.scielo.br/scielo.php?pid=S0004-282X2001000100003&script=sci_arttext
  6. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21358084
  7. http://www.ovarianresearch.com/content/4/1/18
  8. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16014111
  9. http://ajh.oxfordjournals.org/content/22/11/1154.abstract
  10. http://circ.ahajournals.org/content/97/19/1930
  11. http://link.springer.com/article/10.1007%2FBF00944786
  12. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16978905
  13. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24059239
  14. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9230243
  15. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23504625
  16. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18925513
  17. http://europepmc.org/abstract/MED/18508680
  18. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24136353
  19. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11499540
  20. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18801305
  21. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20831550
  22. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22549432
  23. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24791752
  24. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24791752
  25. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15817859
  26. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8317379
  27. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12499341
  28. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12180196
  29. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12959415
  30. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9845467
  31. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8886791
  32. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19056591